30 godzin protestu za kierownicą. Opłaciło się


Pewien kierowca z Londynu spędził 30 godzin siedząc za kierownicą w czasie, kiedy służby miejskie próbowały wymusić na nim wysoką karę za parkowanie w niedozwolonym miejscu.


27-letni mężczyzna przyznał, że nie zauważył maleńkiej tablicy z napisem "posiadłość prywatna", ale nie zgodził się na odholowanie jego Toyoty na parking, co poza ustalonym mandatem w wysokości 100 funtów kosztowałoby go dodatkowe 265 funtów.

W trakcie trwającego ponad dobę protestu kierowca siedział w swoim samochodzie, a mieszkańcy okolicznych domów wspierali go dostarczając żywność i napoje, podczas gdy pracownicy firmy Citywatch założyli mu kolejne 3 blokady i wystawili 40 dodatkowych mandatów, których łączna wartość wyniosła 3865 funtów.

Dopiero po 30 godzinach kierowca zgodził się zapłacić początkowy mandat w wysokości 100 funtów, a strażnicy miejscy zdecydowali się anulować wszystkie pozostałe mandaty i zdjęli blokady przy akompaniamencie burzliwych oklasków zgromadzonego tłumku.

30 godzin protestu za kierownicą